Czego dowiesz się sam, tego się nauczysz!
Ostatnie zmiany

"Traktat moralny" a "Zniewolony umysł"

Podobieństwa i różnice

Oba utwory Cz. Miłosza, Traktat Moralny (1947) i Zniewolony Umysł (1951), przywołują ten sam kontekst historyczny, w ramach którego należy je interpretować. W szerokim ujęciu jest to I poł. XX w., naznaczona takimi kataklizmami historycznymi, jak rewolucja październikowa, I i II wojna światowa oraz związanym z nimi rozprzestrzenianiem się kolejnych form totalitaryzmu. W węższym sensie kontekstem dla obu utworów jest rzeczywistość społeczno-polityczna państwa polskiego (jak również państw Europy Środkowej), która ukonstytuowała się po II wojnie światowej "pod egidą" Związku Radzieckiego i wyraziła się w komunistycznej ideologii i komunistycznym ustroju w wersji stalinowskiej.

Jakkolwiek przedmiot odniesienia dla obu utworów jest podobny (tzn. ideologia i ustrój komunistyczny / totalitarny), to sposób jego tematyzacji (opisu i analizy) oraz gatunek, styl i dominujące funkcje wypowiedzi są różne. TM jest utworem poetyckim o bardzo regularnej budowie, realizującym jednolity wzorzec rytmiczny określony przez 9-zgłoskowe (5+4) wersy oraz stałą ilość i niemal ten sam układ akcentów w wersach. Gatunkowo TM odwołuje się do traktatu, czyli wyczerpującej, hierarchicznie skomponowanej rozprawy na jakiś temat i rzeczywiście nie jest to odwołanie się bezpodstawne. Dominującą funkcją tej wypowiedzi byłaby funkcja retoryczna, czyli oddziaływanie na odbiorcę w celu zmiany jego zachowania czy też wywołania jakiejś określonej reakcji. Rozważany w TM problem wprowadzony jest na początku utworu w postaci retorycznego pytania: "Gdzież jest, poeto, o c a l e n i e?" Pytanie, które podmiot utworu zadaje "poecie", czyli samemu sobie i sobie podobnym, można sparafrazować tak: Jak uniknąć zniewolenia umysłu? (przez Nową Wiarę, Metodę, konieczność historyczną, etc....) Odpowiedź na nie ma dać odbiorca (czytelnik z jednej strony oraz "poeta" jako wpisany w tekst odbiorca), stosując się do zaleceń podmiotu utworu, biorąc pod uwagę przedstawione przez niego elementy rzeczywistości.

ZU z kolei to w zamierzeniu autora rodzaj studium (dialogu), ukazującego jak pracuje myśl człowieka (na przykładzie przede wszystkim artystów i pisarzy) w demokracjach ludowych, opartego na obserwacji i introspekcji . Temat tej książki można by zawrzeć w pytaniu: "Na czym polega zniewolenie umysłu?" Odpowiedź zawiera się w dość obszernych opisach warunków panujących w państwach komunistycznych oraz w analizach psychologii człowieka XX w. wystawionego na działanie ideologii komunistycznej i elementów tejże ideologii (Metody, zasad Nowej Wiary, etc.). Funkcję pierwszoplanową, realizowaną przez ten utwór można by określić jako informacyjno-ekspresywną ponieważ przedstawione opisy i analizy są naznaczone bardzo wyraźnym piętnem emocjonalnej postawy autora (nadawcy) wobec opisywanego przedmiotu. Kompozycja ZU w pewnym stopniu przypomina kompozycję TM. Po przedstawieniu problemu (Od autora oraz początek pierwszego rozdziału pt. Murti-Bing), następują ogólne analizy jego uwarunkowań (tło kulturowo historyczne oraz społeczno-polityczne w rozdz. II-Zachód i III-Ketman), następnie egzemplifikacja (rozdz. IV-Alfa, V-Beta, VI-Gamma, VII-Delta), a całość zamknięta przez refleksje o charakterze podsumowującym (rozdz. VIII-Wróg ładu-człowiek, IX-Bałtowie). Można więc powiedzieć, że zarówno TM jak i ZU dotyczą tego samego problemu (tematu), czy też mają do czynienia z tym samym materiałem przedmiotowym, któremu wszakże stawiają odmienne pytania pierwszoplanowe. TM mówi o tym jak uniknąć niebezpieczeństwa, ZU natomiast przede wszystkim określa niebezpieczeństwo i opisuje mechanizmy jego działania.

Postawa nadawcy w obu utworach w stosunku do opisywanych zjawisk jest zasadniczo podobna. Podmiot tych utworów utrzymuje dystans jakkolwiek wyrażający się za pomocą różnych środków. W TM będzie to stylistyczna lekkość i stabilność wypowiedzi, elementy anegdotyczno-humorystyczne opisu zdarzeń oraz przede wszystkim ironia. Realizuje się ona w żartobliwym ujmowaniu poważnych i groźnych zjawisk (np. fr. "Żywot grabarza jest wesoły (...)" itd.), na płaszczyźnie leksykalnej (np. "Jak sam mistrzowski sapiens homo", "Pośmiertna czkawka Heidelbergu" itp.) i znajduje również swój wyraz we wspomnianej już stabilności stylistycznej – regularnej budowie wiersza i regularnym wzorcu rytmicznym. Zestawienie TM z na przykład dramatem romantycznym pod względem współzależności formy i treści pozwala dostrzec jak nadawca utworu (TM) poprzez jednolitą formę stylistyczną przy opisie różnorodnych zjawisk utrzymuje jednocześnie dystans. Oprócz powyższych środków tworzących dystans pomiędzy podmiotem i jego wypowiedzią jest jeszcze jeden, wynikający z postulowanego i realizowanego punktu widzenia, tj. spojrzenie historyczne, socjologiczne i krytyczne, które dystans zakłada implicite.

W ZU dystans objawia się w prozatorskiej, paranaukowej momentami formie opisowej, która charakter obiektywny (tj. dystans) uzyskuje poprzez swoją wieloaspektowość ujęcia opisywanego zjawiska. Podmiot utworu odgrywa różne role, przyjmuje różne punkty widzenia, z których opisuje dane zagadnienie, uzyskując w ten sposób wewnętrznie zdialogizowaną obiektywność, czyli również dystans.

Powyższe uwagi byłyby jednostronne o ile poprzestać jedynie na dystansie. Niejako drugą stroną postawy nadawcy obu wypowiedzi (czy też stosunku do nich) jest bowiem brak dystansu, uwikłanie w przedmiot opisu. Zarówno w TM, jak i w ZU podmiot utworu, utrzymując dystans (np. w formie ironii), opisuje daną sytuację, zjawisko lub jakąś postawę, a jednocześnie czuje się i jest częścią tej sytuacji, zjawiska, solidaryzuje się z opisywanymi postawami. Odgrywa więc rolę z jednej strony poety, pisarza, a z drugiej strony rolę bohatera własnych utworów.

Tak w skrócie prezentują się podobieństwa i różnice pomiędzy TM i ZU, dotyczące kontekstu historycznego, w którym oba utwory prymarnie funkcjonują, ich kompozycji oraz postawy nadawcy wobec przedmiotu wypowiedzi, którym zajmiemy się teraz.

Twierdzenie, że TM można traktować jako poetycki szkic do ZU wydaje się słuszne. W TM bowiem poruszone zostały wątki, których pełniejsze "opracowanie", rozwinięcie zawiera ZU. Postaramy się przytoczyć tu kilka z takich zbieżności tematycznych.

Fragment TM rozpoczynający się od słów: "Więc tak się moja rzecz zaczyna (...)" i kończący się wersem: "Trochę z ukosa. Choć poważnie." – sugeruje (proponuje) określoną perspektywę patrzenia na "dzisiejsze baśnie", czyli różnorakie XX-wieczne teorie filozoficzne, czy też światopoglądy (sposoby ujmowania otaczającej ludzi rzeczywistości i procesów w niej zachodzących). Chodzi tu o wspomnianą wyżej perspektywę historyczno-socjologiczną, pogłębioną swego rodzaju relatywizmem: "Zmieni się zespół zdań najrzadszy, / Gdy zmienisz punkt, z którego patrzysz: / Islandzkie przeglądając sagi, / Pełnej nie dajesz im powagi (...)" – oraz: "Tak na dzisiejsze spojrzyj baśnie. / Trochę z ukosa. Choć poważnie." [TM]. Taki sposób podejścia do intelektualnych fermentów XX w. jest z jednej strony zalecany potencjalnemu odbiorcy (czytelnikowi i wewnątrztekstowemu "poecie"), a z drugiej strony stosowany przez nadawcę tak w TM jak i w ZU. W tym ostatnim utworze rzeczone spojrzenie jest zresztą poddane analizie, która odkrywa, że jest ono owocem dialektycznej metody ujmowania zjawisk. Jakkolwiek zastosowania Metody (w wersji stalinowskiej) w praktyce zostaje skrytykowane, to jednak jej walor poznawczo-operacyjny wydaje się być dla nadawcy TM i ZU wartościowy. Pozwala bowiem na opisywanie zjawisk (przede wszystkim procesów społecznych) o charakterze dynamicznym, będących w ruchu.

Z drugiej strony: "Metoda jednak nie wystarczy (...)" [TM]. Widać tu wspomniane przed chwilą krytyczne podejście do użytku jaki z Metody (dialektyki) czynią komuniści (czy też raczej Centrum) i jej skuteczności w dążeniu do celu, określonego przez komunistyczny ideał doskonałego społeczeństwa. Zasygnalizowana w TM niewystarczalność Metody zostaje rozwinięta w ZU, gdzie pojawiają się polemiczne uwagi o przenoszeniu sprzeczności pojęciowych na zjawiska, o oporze stawianym Metodzie przez materiał ludzki, jak również o nieprzystawalności praktycznych sposobów realizowania komunistycznej etyki wspólnego dobra (uzasadnianych dialektycznie właśnie) takich jak strach, terror, popieranie donosicielstwa etc. do zamierzonego ideału. Nie należy oczywiście zapominać, że opisana powyżej krytyka odnosi się do Metody w ujęciu stalinowskim, czyli stosowanej w społeczno-politycznej rzeczywistości komunistycznych demokracji ludowych.

"Tymczasem każdy wiary pragnie (...)" pisze w TM Miłosz, sygnalizując duchową pustkę XX wieku, której pełniejszy opis daje w ZU. "Pustka", "Absurd", "Konieczność" między innymi – to przytoczone w ZU główne przyczyny akcesu intelektualistów i artystów do Nowej Wiary, która ma zastąpić upadłą wiarę chrześcijańską oraz jej zeświecczone substytuty (różne XIX i XX-wieczne systemy filozoficzne, poglądy na sztukę etc.) Nowa Wiara, określona w TM między innymi jako "sztandar słów bez definicji", jest szczegółowo opisana w ZU i poddana w obu utworach druzgocącej, rzec można, krytyce przy użyciu argumentów tak merytorycznych, pragmatycznych jak i emocjonalnych (irracjonalnych?), które według słów autora ZU przesądziły o odrzuceniu przez niego Nowej Wiary i Metody.

Wspomniane powyżej świeckie substytuty (określenie Miłosza) wiary chrześcijańskiej, to opisane w TM "pokusy": "Pośmiertna czkawka Heidelbergu (...) Ding an Sich (...)", "L'Etre et le Néant" Sartre'a (+ "Etre pour Soi") i choćby élan vital Bergsona. Neokantyzm, egzystencjalizm, bergsonizm – określone w TM jako "pokusy" – w ZU zostają poddane szerokiej i surowej krytyce z perspektywy wschodniego intelektualisty, który doświadczył załamania się "naturalnego" porządku świata (tj. I wojny światowej) oraz siły i skuteczności nowej władzy ze Wschodu, i który doszedł do takiego kryterium wartościowania: "(...) dzieło ludzkiej myśli p o w i n n o wytrzymać próbę brutalnej rzeczywistości." [ZU] Można zaryzykować twierdzenie, że podmiot TM i ZU w dużej mierze skłania się do tego kryterium i na wspomniane wyżej systemy patrzy krytycznie i z dużym dystansem. Z drugiej strony w "teorii" podmiotu TM: "Herezja w wielkiej chodzi glorii, / Bo sól epoki jest w herezji (...)", która to deklaracja znajduje swoje dopełnienie i rozwinięcie w rozdz. II-Zachód ZU, gdzie twierdzi się, że o ile intelektualiści wschodni szukają jakiegoś "wybawienia" to zwracają się – wbrew oficjalnej linii oczywiście – ku Zachodowi. Tak więc: "Największym zagrożeniem jest herezja" [ZU], określana tak (jako zagrożenie) z punktu widzenia Centrum.

Inny wątek poruszony w TM dotyczy St. I. Witkiewicza i jego twórczości (przede wszystkim powieści: "Nienasycenie" i "Pożegnanie jesieni"). Jest on o tyle ważny, że w stosunku do postawy i poglądów Witkacego Miłosz formułuje cel TM: " Wiersz mój chce chronić od rozpaczy, / Tej właśnie, jaką miał Witkacy (...)" W ZU zaś rzeczywistość przedstawiona w "Nienasyceniu" staje się punktem wyjścia do rozważań nad stanem etyki, wiedzy oraz pozycji intelektualistów i artystów w komunistycznej Polsce. Sama Metoda natomiast znajduje swoją analogię w opisanej przez Witkacego pigułkach Murti-Binga. Tak więc jest to kolejne nawiązanie ZU do TM.

Stosunkowo dużą część TM zajmują rozważania poświęcone kondycji człowieka XX wieku, w szczególności człowieka żyjącego w systemie totalitarnym. "Bo jesteś gąbką – wchłaniasz wszystko." – stwierdza tam Miłosz. To i temu podobne stwierdzenia odpowiadają szeroko opisanej sytuacji egzystencjalnej człowieka w ZU. Kładzie się tam nacisk na fakt, że człowiek jest przede wszystkim lub przynajmniej w przeważającej mierze istotą społeczną i jego charakter, poglądy i postawy są funkcją epoki historycznej, w której żyje oraz procesów społecznych w niej zachodzących. Jest to oczywiście wniosek wyciągnięty z teorii marksizmu-leninizmu i głoszony przez zaciekłych komunistów. Z takim zredukowaniem znaczenia indywidualizmu, niepowtarzalności jednostki ludzkiej autor TM i ZU się nie godzi, pisząc: "Jeżeli da się żyć bez narzuconego oporu, jeżeli da się samemu stworzyć własny opór, to nieprawdą jest, że w człowieku nie ma nic." i dodaje: "To byłby akt wiary." [ZU] W takim świetle "gąbka" zachowuje jednak swoją ważność, a oznacza przynajmniej tyle, że nie da się uciec od rzeczywistości kształtowanej przez Metodę i schronić się przed jej wpływem w jakiejś swojej "pra-polskiej parafii" czy ketmanie (np. narodowym). "Gąbka" wskazuje również, że dla samego podmiotu obu utworów nie istnieje archimedesowy punkt odniesienia, pozwalający się uwolnić od jakichkolwiek wpływów opisywanych mechanizmów zniewolenia umysłu w obu utworach. Tekstowym wykładnikiem tego jest fakt, że podmiot obu utworów przeprowadza tak analizę jak i autoanalizę, co jest (z innego punktu widzenia) znakiem swego rodzaju rozdwojenia.

Rozdwojenie zresztą – schizofrenia – innego wszak rodzaju jest główną cechą człowieka poddanego działaniu Metody. W TM jest ono zdefiniowane następująco: "Poczucie, że te moje czyny / Spełniam, nie ja, ale ktoś inny." Prowadzi ono do tego, że: "(...) diabeł (...) / Jest séparé de lui-meme" [TM], czyli do różnego rodzaju ketmanów, dających możliwość czynić jedno, myśleć co innego. W ZU analiza fenomenu "katatonika" została jeszcze bardziej pogłębiona i określona (m.in.) jako konflikt między "starym" (= stara wiara, nakazy moralne, tradycja, przywiązanie do uświęconych narodowych wartości) a "nowym" (wyrażonym w Nowej Wierze) "człowiekiem". Schizofrenia jest więc z jednej strony ceną, jaką płaci się za przyjęcie pigułki Murti-Binga (Metody, Nowej Wiary) a z drugiej błogosławieństwem, umożliwiającym ketman, który pozwala przetrwać. "Obłęd" bowiem "dziś ceną jest działania." [TM]

W TM skrytykowane zostały niektóre z postaw wobec komunistycznej rzeczywistości. Między innymi postawa "mętnych wzruszeń", swego rodzaju zacofanego tradycjonalizmu; dalej postawa eremity, "co w wieży Augustyna czyta" i "sądzi, że umknąć mu się uda" [TM]; postawa tych, którzy "upajają się pozorem" choć "sami są tylko meteorem" czy też postawa cyniczna (wyrażająca się np. w stosunku artysty do sztuki). Wydaje się, że wymienione postawy znajdują swoje rozwinięcie w ZU, gdzie zostały opisane różne rodzaje ketmanu. Dotyczy to – w pewnym przybliżeniu – odpowiednio: ketmanu narodowego, estetycznego, czystości rewolucyjnej i sceptycznego, które opierają się na postawach skrytykowanych w TM (a przytoczonych powyżej).

Podsumowując, analogie pomiędzy TM i ZU są rozmaite. Dotyczą między innymi: kompozycji, ujęcia tematu, postawy podmiotu utworu wobec opisywanych zjawisk, kontekstu, w którym funkcjonują, jak też poruszonych zagadnień. Jak widać, zbieżności występują na wielu poziomach a ich charakter można określić jako: nawiązanie, rozwinięcie, krytyczne uzupełnienie czy też powielenie. W takim świetle teza o "szkicowości" TM w stosunku do ZU wydaje się uzasadniona.

Opracowanie: Robert Bednarz

Opublikowano 10.08.2012 r.

SHI
Ostatnie zmiany