Test rozumienia czytanego testu

Jan Błoński, Polak jaki jest każdy widzi (1971)

1. Kiedy podróżuję po Polsce, ogarnia mnie często wrażenie, że od ludzi i rzeczy oddziela mnie szyba. Oni są gdzie indziej, ja gdzie indziej; możemy się porozumieć, ale głosem matowym, zniekształconym. Zapewne tak właśnie odczuwają ludzie starzy. Ja jednak, nie będąc młodym, nie jestem także i stary: jeżeli tak odczuwam własne społeczeństwo, musiałem trafić na cywilizacyjną cezurę. Nie tylko, że – w porównaniu z moją młodością – zmieniły się krajobrazy i warunki życia. Mam najwyraźniej do czynienia z innym społeczeństwem, w którym – przyznaję – czuję się niekiedy obco i nieprzyjemnie. Posiada ono zupełnie inne potrzeby materialne, niż przed dwudziestu laty, nieporównanie wyższe. Ma również inne obyczaje, np. w dziedzinie seksualnej i rodzinnej, w stosunku do dzieci, którym przyznaje pierwszeństwo przed dorosłymi. Posiłkuje się innymi ocenami moralnymi, np. potępia bogactwo choćby legalnie zdobyte, rozgrzesza natomiast zupełnie oszustwo i nadużycie, byle nie astronomiczne. Używa słów, których niemalże nie było: wiodący, eksponent, garmażeria; albo też były, ale w innym znaczeniu: przepraszam, skomplikowany, postawić, załatwić, zabezpieczyć, zdjąć. Posiada wreszcie swoje tabu, o których się niegdyś nie śniło, podobnie jak wartości, które zrodziły się... nie wiadomo kiedy.

2. Zarazem jednak, kiedy o tej Polsce słucham, rozpoznaję starą, zdartą płytę. Cnoty i przywary współczesnych zdają się cnotami i przywarami praojców. Słyszę o bezskuteczności obywatelskiej krytyki, czyli o bezkarności grzechów jawnych; o zapatrzeniu w zagranicę, czyli o pawiu i papudze narodów; o śmierci frajerów, czyli o rozdzieraniu czerwonego sukna, którym, jak wiadomo, jest Rzeczypospolita. Kapitan Kloss zastąpił małego rycerza, zaś natręctwo martyrologiczne mit przedmurza chrześcijaństwa. Dowiaduję się także stale o światowych sukcesach polskich muzyków, architektów i techników, co – zważywszy na powszechne narzekania na krajową codzienność, umacnia mnie w przekonaniu, iż Polacy zdolne lecz leniwe bestie, jak mówił gombrowiczowski profesor.

3. Wszystko to nie jest naturalnie poważne. Gdyby wierzyć słowom, Polak nie zmienił się w niczym; gdyby naocznemu doświadczeniu – we wszystkim. Prawda leży nie tyle pośrodku, ile gdzie indziej: a mianowicie Polak nie ma modelu po prostu nie wie, kim chciałby być: dlatego do nowych zjawisk przykłada stare miary. Oczywiście, jeśli by brać poważnie narodowych kaznodziejów, postanowiłby zostać ofiarny jak Judym, wydajny jak Ford, trzeźwy jak francuski burżuj, płomienny jak rosyjski rewolucjonista i pełen fantazji jak Zagłoba. Jednak od tej samej krowy nie można żądać i mleka i mięsa. Dlatego między społecznym postępowaniem a społeczną świadomością powstało pęknięcie: ta ostatnia jest śmietnikiem wzorców osobowych, pozbieranych z naszej i cudzej historii... wzorców, które dostarczają alibi codziennemu postępowaniu, raczej wieprzowatemu, jak zwykle bywało w epokach społecznego spokoju i niewielkich perspektyw.

4. Sęk w tym, że dawniej Polak sam. się widział – i Polaka widziano – szlachcicem (albo inteligentem, czyli dziedzicem szlachcica). Wszystkie zwyczajowe cechy Polaka – nie mówię oczywiście o Polaku rzeczywistym, ale o jego obrazie, który w kraju i świecie skutecznie rozgrzeszał albo zachęcał – były pochodzenia feudalnego: zarówno wśród szlachty i bogaczy, jak i chłopstwa i nędzarzy. Odwaga i lekkomyślność, godność i lenistwo, wierność i bylejakość, moralna podniosłość i lekceważenie intelektu, zamiłowanie do sztuki i obojętność dla wiedzy, kult honoru i pogarda pieniądza, rodzinna zgodliwość przy społecznym bezładzie: te stereotypowe przeciwstawienia, którymi – często słusznie – oceniano Polaka, można by z równym powodzeniem zastosować do hiszpańskiej czy francuskiej nawet szlachty sprzed dwu czy trzech wieków. Cała ta formacja – żywotna nie tyle gospodarczo, ile obyczajowo – umiera dzisiaj we wspomnieniu i świadomości ludzkiej. Jest to dla wielu rozdzierające, ponieważ nie tylko zmarnowała ona, ale również odzyskała nasz kraj i niemalże utożsamiła się z polskością. Zapada w przeszłość to, co stanowiło dotąd istotę polskiej oryginalności kulturalnej. Doskonale wyczuł to Gombrowicz, przepowiadając, że miną dwa lub trzy pokolenia, zanim na gruzach zbyt arystokratycznej kultury wyrosną piękne i upajające kwiaty. Obecnie sztuka, literatura odruchowo jakby patrzą w Polsce w przeszłość.

5. Inaczej jednak zwykli ludzie, którzy z dawną Polską nie mają wiele wspólnego. Zapewne, gdyby poskrobać, niejeden Pasek, Traugutt czy Waryński (nic bardziej szlacheckiego niż polski socjalizm) wyjrzałby spod Cieślaka i Kowalskiego. Jednak minęły czasy, kiedy Polak jawił się jako pan i pułkownik, heros w lansadach*, męczennik w dziurawych butach... Zazwyczaj gratulujemy sobie zniknięcia tej tradycyjnej sylwetki. Kto zajął opróżnione miejsce? Praktycznie – drobnomieszczanin. Każda grupa społeczna naśladuje tę, która ją bezpośrednio przewyższała. Awansująca masa jest w Polsce chłopska, nic dziwnego, że wzoruje się na niewielkim miasteczku, którego obywatele podbijają tymczasem stolice – wojewódzkie i krajowe. Bystrzejsi obserwatorzy Małachowski, Czerwiński, Wieczorek – spostrzegli zjawisko od dawna. Oczywiście, można się spierać o treść pojęcia drobnomieszczanin. Statystyczny Polak nie jest drobnomieszczaninem, jeżeli zastrzec termin dla posiadaczy własnego warsztatu pracy. Jeśli jednak założyć, że drobnomieszczanina cechuje anarchiczna przedsiębiorczość i zwyczaj mierzenia ludzi ilością posiadanych przedmiotów, jest nim niewątpliwie. Może więc lepsze byłoby ogólnikowe pojęcie pracownika, którego własnością byłby etat, albowiem dominująca warstwa ma oczywiście charakter urzędniczy, jak w krajach trzeciego świata, np. w Egipcie. Nawet zatrudnieni w produkcji nabyli administracyjnej mentalności, co nie przestaje budzić naiwnego czy obłudnego oburzenia – nie bardzo wiadomo dlaczego, bo przecie struktura zarządzania określa (przynajmniej w znacznej mierze) obyczaje zarządzających?

6. Jakkolwiek by było, tradycyjny obraz Polaka – Don Kichota Europy – może pełnić dzisiaj już tylko funkcje alibi. Węgrzy czy Bułgarzy, którzy oglądają nas w największych ilościach, w rojach turystów dostrzegają raczej rozwielmożnionych Sancho Pansów. Nie boję się słów, nawet przeklętych i gotów byłbym doszukiwać się dobrych stron w pracowniku i – horribile dictu!* – drobnomieszczaninie. Jednak dzisiejszy Polak bywa bardzo często drobnomieszczaninem rozzuchwalonym i sfrustrowanym równocześnie. Niby to wszystko może, badylarzem zostać albo dygnitarzem: odjęto mu ciężar przeznaczenia, zamykającego go w zgubionej wiosce czy zaplutym miasteczku; uwolniono również od – zasadnych lub nie – nakazów i zakazów moralno-obyczajowych. Zarazem jednak nie bardzo wie, dokąd zdąża. Jeszcze sobie nie uprzytomnił, jak skromne – na miarę opłotków, z których wyszedł – stawia sobie cele; spełnia je z plebejską zaciekłością, chociaż z minimalnym ryzykiem (nie ma w Polsce surowych sankcji za niepowodzenie). Dochowuje wierności starym wiarom, bez żenady świecąc diabłu ogarek; nie dostrzega nowych, ponieważ nie wytworzyły się elity, które by mu je mogły narzucić; może zresztą żadnym już elitom nie wierzy. Ma swój rozum, swoje wie. Zarazem jednak czuje, że coś w tym wszystkim nie w porządku. Ale to jest właśnie jego największa zaleta.

7. Jego największą wadą jest dzisiaj zaściankowość. Wbrew pozorom, Polacy nie są teraz zupełnie ciekawi świata. Daj Boże, żeby im nigdy świat nie skoczył do gardła.


Pytania do tekstu

  1. Wyjaśnij na podstawie akapitu 1 stwierdzenie autora, że od ludzi i rzeczy oddziela mnie szyba.
  2. Jakie zmiany w postępowaniu społecznym wymienione są przez autora w akapicie 1?
  3. Nadaj tytuł akapitowi 2.
  4. Jakie funkcje pełnią przywołane w akapitach 2 i 4 cytaty z Gombrowicza?
    a) (akapit 2) ...; b) (akapit 4) ...
  5. W 4 – 6 punktach napisz plan dekompozycyjny tekstu J. Błońskiego.
  6. Wymień trzy stereotypy Polaka przywołane przez J. Błońskiego w jego eseju.
    a) ...; b) ...; c) ...
  7. Jak rozumiesz stwierdzenie: Polak nie ma modelu (akapit 3)? Odpowiedź sformułuj w 2-3 zdaniach.
  8. Wskaż 5 antynomii między przeszłością i teraźniejszością, jakie dostrzega Błoński w akapicie 4.
    a) ...; b) ...; c) ...; d) ...; e) ...
  9. Kto, zdaniem autora, zajął miejsce sylwetki tradycyjnego Polaka? Podaj dwie jego cechy:
    a) ...; b) ...
  10. Wskaż wady i zalety współczesnego Polaka: a) wady – ...; b) zalety – ...
  11. W tekście J. Błońskiego pojawiają się stwierdzenia: paw i papuga narodów, Zagłoba, Judym, mały rycerz, Don Kichot i Sancho Pansa. Jak nazywamy tego typu zabieg stylistyczny?
  12. W 1 – 2 zdaniach wyjaśnij tytuł eseju.

Klucz [»»»]

 + Testy
 Wypracowania:
 + p. podstawowy
 + p. rozszerzony