Magda Odyniecka, Sprawiedliwie wobec Chłopów Władysława Reymonta

Władysław Stanisław Reymont jawi się przeciętnemu czytelnikowi nade wszystko jako autor Chłopów i pisarz poruszający w swoich utworach tematykę wiejską. O ile uznanie wielkości dzieła jakim są Chłopi, wydaje się jak najbardziej uzasadnione i właściwe, o tyle niesprawiedliwe jest traktowanie polskiego literackiego noblisty li jedynie jako twórcę tego jednego utworu.

Tematyce wiejskiej Reymont wierny był już od początku swej literackiej kariery. Arcydzieło, jakim są Chłopi, przedstawia pełny obraz wiejskiego życia z jego urokami i problemami, stanowi sui generis kompendium wiedzy o życiu polskiego chłopa współczesnego1 Reymontowi. Jednak już wcześniej twórca ten poruszał w swojej twórczości sprawę chłopską.

W 1899 roku ukazał się szkic powieściowy Sprawiedliwie z przedmową Teodora Jeske-Choińskiego2. Sprawiedliwie opowiada o dramatycznych dziejach Jasia Winciorka i jego matki, poruszając jednocześnie wiele kwestii związanych z życiem wsi końca XIX wieku. Chłop schyłku wieku doświadczał wielu problemów. Wyraźne było rozwarstwienie wiejskiej gromady. Antagonizm między dworem a wsią był jak najbardziej aktualny. Emigracja do Brazylii i Stanów Zjednoczonych nasiliła się. Wszystko to znalazło odzwierciedlenie w utworze, który wielu badaczy traktuje jako swego rodzaju "przedpracę" Chłopów3.

Główny wątek opowiadania skupia się na przedstawieniu losów Jasia Winciorka. Utwór ma swoistą budowę klamrową i to na dwóch płaszczyznach. Pierwszą klamrę stanowią dwa dramatyczne opisy: rozpoczynający utwór opis burzy wiosennej i wieńczący opowiadanie opis pożaru wsi. Opowiadanie rozpoczyna się ucieczką Jasia z więzienia do rodzimej wsi, a kończy tragiczną próbą ucieczki z tejże wsi do Ameryki. Także Chłopi mają budowę klamrową – powieść zaczyna się słowami "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus", a kończy zdaniem wypowiedzianym przez dziada: "Zostańcie z Bogiem, ludzie kochane".

Tragedia Jasia i jego matki rozpoczyna się wydaniem niesprawiedliwego w ich mniemaniu wyroku sądowego na Jasia, który broniąc honoru narzeczonej Nastki, pobił rządcę, mającego niecne zamiary wobec niej. Jasiu został skazany na trzy lata więzienia. Po roku odsiadki bohater zdecydował się na ucieczkę, podczas której został postrzelony przez strażników. Mimo wszystko dotarł do rodzinnej wsi i domu matki, która otoczyła go opieką. Dzięki matce wyzdrowiał. Był jednak poszukiwany i dom rodzinny okazał się miejscem niebezpiecznym. Jedynym ratunkiem okazała się emigracja.

Długa choroba Jasia powoduje, że to matka staje się postacią wiodącą opowiadania, poszukująca ratunku dla jedynaka. To jej oczami nade wszystko zapoznajemy się z prawami rządzącymi gromadą. To matka odbywa pielgrzymkę po wszystkich możliwych instytucjach: próbuje zdziałać coś w urzędzie gminy, następnie na plebani i na dworze4.

Niezwykle ciekawa jest wizyta matki na dworze. Matka Jasia otrzymuje pomoc tylko dlatego, że jej mąż uratował ojca dziedzica. Dziedziczka natomiast na skutek zwierzeń i płaczów udręczonej matki wpada w ekstazę i robi jej zdjęcia, nazywając ją "chłopską Niobe". Beata Utkowska zwraca uwagę, że scena ta: "zawiera największy ładunek autorskiego sarkazmu i krytycyzmu wobec szlachty", ale "ocena dworu wypada niejednoznacznie. Ostatecznie to właśnie szlachcic, kupując od ręki, po wygórowanej cenie gospodarstwo Winciorkowej, umożliwia jej i Jaśkowi wyjazd do Ameryki"5. Pomoc udzielona matce Jasia jest jednak jednorazowa, bo pomiędzy dworem a wsią nie ma już żadnej więzi.

Próbę ucieczki do Ameryki Jasia, jego matki i narzeczonej udaremnili współmieszkańcy wsi, którzy zachęceni nagrodą pieniężną za schwycenie Jasia i podburzeni przez sołtysa, postanowili go schwytać i wydać w ręce strażników. Bohater opowiadania nie chciał się tak łatwo poddać i ramach zemsty podpalił rodzinną wieś:

- Nie daruję! Nie daruję! – wyszeptał; ożywił się nagle, myśl zemsty wstrząsnęła nim jak huragan, zapaliła błyskawice w oczach, dała moc.
Porwał się na nogi, wyrwał pęk słomy z poszycia stodoły, podpalił zapałką i skoro buchnął płomień, przytknął go do poszycia i rzucił na dach!...
Dach w tej chwili stanął w płomieniach!
- Nie daruję! Nie daruję! – szeptał dziko i taką zawziętością cały się przepoił, taką radością zemsty przesycił duszę, tak w niej skamieniał, że wolno, obojętnie przeszedł koło zabudowań, a potem zapadł w żyto już wykłoszone i czołgał się na czworakach ku lasom...
(s. 136)

Tego chłopom było już za wiele, bo popełnił czyn, którego wybaczyć nie można. Chłopi wymierzyli Jasiowi sprawiedliwość, wrzucając go na płonący dach rodzinnego domu z okrzykiem na ustach: "W ogień go! Za krzywdę naszą! W ogień!". Winciorkowa poruszona tym widokiem "runęła martwa na ziemię", cicho powtarzając: " Sprawiedliwie! Sprawiedliwie! Sprawiedliwie!", tym samym przyznając rację gromadzie, która wymierzyła karę bezprawnie, ale sprawiedliwie, bo zbrodni wymierzonej przeciwko własnemu środowisku przebaczyć nie można.

Problem winy i kary przewija się przez całe opowiadanie, a jego wielkie znaczenie podkreślone zostało przez autora tytułem opowiadania. Nie tylko Jasiu uważa, że wymierzona mu kara za pobicie rządcy jest niewspółmierna do jego winy. W tym przekonaniu utwierdza go cała gromada. Jasiu jednak w pewien sposób tego poparcia nie potrafił docenić, sam swoim zachowaniem zaostrzył sytuację. Choroba wymusiła na nim cichość i uległość, gdy potem wyzdrowiał stał się zuchwały i arogancki. Przestał się ukrywać, groził zemstą za ewentualną zdradę. Odciął się od gromady, stawiając się na pozycji: "ja i reszta społeczności"6.

Poczucie wyższości, odcięcie się od wspólnoty, aż wreszcie tragiczny los, kara wymierzona przez gromadę łączy Jasia Winciorka z Jagną z Chłopów. Ta jedna z głównych bohaterek tetralogii Reymonta także nie potrafiła pogodzić się z prawami rządzącymi gromadą. Ona również została przez swoje środowisko odrzucona poprzez wyświecenie jej z rodzinnej wsi. Józef Rurawski zwraca jednak uwagę, że o ile kara wymierzona Jasiowi była bezprawna, ale sprawiedliwa, o tyle wyrzucenie Jagny w okrutny sposób ze wsi było i bezprawne i niesprawiedliwe7. Zawiniła przecież nie tylko Jagna, jednakże o ukaraniu choćby wójta mowy być nie może, choć to przecież on upił ją, by potem wykorzystać jej uległość wywołaną alkoholem.

Zarówno w Sprawiedliwie jak i w Chłopach społeczność wiejska nie jest tworem jednolitym, jej rozwarstwienie dokonuje się przede wszystkim na podstawie różnic ekonomicznych, wyrażających się choćby w ilości posiadanej ziemi. Jednak w obliczu wspólnego zagrożenia gromada stanowi jedność i siłę, której oprzeć się jest niezwykle trudno, czego przykładem jest wspólna wyprawa na las czy walka z niemieckimi kolonistami. Mimo wszystko w codziennym życiu wsi dostrzec można wiele elementów dezintegracji: to bogaci gospodarze cieszą się powszechnym szacunkiem, a ci najbiedniejsi często pozostawieni są sami sobie; parobcy i komornice pozostają na marginesie wspólnoty.

Wspólny w obu utworach jest także motyw ognia. Podpalenie brogu przez Borynę stanowi swoisty zwrot akcji: Boryna zmienia sposób postępowania wobec Jagny, a ta z niechęcią spotyka się z Antkiem. Ogień jest tu symbolem siły zarówno niszczącej jak i oczyszczającej. Podobnie w końcowej scenie Sprawiedliwie8.

W obu tych utworach zawarty jest obraz polskiej wsi i wzajemnej zależności jej mieszkańców. Dzięki nim możemy poznać życie chłopów, ich problemy, zwyczaje. Chłopi to dzieło bardzo obszerne, zajmujące się tematyką wiejską na szeroką skalę. Sprawiedliwie, choć jest utworem objętościowo zdecydowanie uboższym, również porusza wiele kwestii chłopskich i należy zgodzić się z tezą, że jest pewnego rodzaju wstępem do tetralogii Reymonta.

Przypisy:

[1]: Choć w powieści brak dat wielu badaczy wykazywało, że chodzi o czasy znane Reymontowi z autopsji, np. M. Rzeuska, "Chłopi" Reymonta [w:] Reymont. Z dziejów recepcji twórczości, wybór tekstów i wstęp B. Kocówna, Warszawa 1975, s. 184. Zresztą podtytuł utworu brzmi Powieść współczesnaWróć
[2]: W pracy tej korzystam z wydania: W. S. Reymont, Sprawiedliwie, il. A. Boratyński, Warszawa 1970. Wróć
[3]: Por. J. Rurawski, Władysław Reymont, Warszawa 1977, s. 250; J. Krzyżanowski, Władysław St. Reymont. Twórca i dzieło, Lwów 1937, s. 154. Wróć
[4]: Tu J. Rurawski, dz. cyt., s. 254 oraz B. Utkowska, Poza powieścią: małe formy epickie Reymonta, Kraków 2004, s. 164 dopatrują się nawiązania do Szkiców węglemWróć
[5]: B. Utkowska, dz. cyt., s. 165. Wróć
[6]: Por. Tamże, s. 167. Wróć
[7]: Por. J. Rurawski, dz. cyt., s. 308. Wróć
[8]: Por. Tamże, s. 303. Podobną funkcję spełnia ogień w Ziemi obiecanejWróć

Bibliografia:

Literatura przedmiotu:

  • W. Reymont, Chłopi, Kraków 2006.
  • W. Reymont, Sprawiedliwie, il. A. Boratyński, Warszawa 1970.

Literatura podmiotu:

  • Krzyżanowski J., Władysław St. Reymont. Twórca i dzieło, Lwów 1937.
  • Rzeuska M., "Chłopi" Reymonta [w:] Reymont. Z dziejów recepcji twórczości, wybór tekstów i wstęp B. Kocówna, Warszawa 1975, s. 183 – 194.
  • Rurawski J., Władysław Reymont, Warszawa 1977.
  • Utkowska B., Poza powieścią: małe formy epickie Reymonta, Kraków 2004.