Jan Kasprowicz (1860-1926), Wybór utworów

 » Z chałupy. Sonety I (Chaty rzędem na piaszczystych wzgórkach)
 » Krzak dzikiej róży w Ciemnych Smreczynach (W ciemnosmreczyńskich skał zwaliska)
 » Salome (O boski przyjdź proroku)
 » Dies irae (Trąba dziwny dźwięk rozsieje)
 » Święty Boże, święty mocny (O niezgłębione, nieobjęte moce)
 » Moja pieśń wieczorna (On był i myśmy byli przed początkiem)
 » Księga ubogich III (Nie ma tu nic szczególnego)
 » Księga ubogich XI (Przestałem się wadzić z Bogiem)

I

Chaty rzędem na piaszczystych wzgórkach;
Za chatami krępy sad wiśniowy;
Wierzby siwe poschylały głowy
Przy stodołach, przy niskich obórkach.

Płot się wali; piołun na podwórkach;
Tu rżą konie, ryczą chude krowy,
Tam się zwija dziewek wieniec zdrowy
W kraśnych chustkach, w koralowych sznurkach.

Szare chaty! nędzne chłopskie chaty!
Jak się z wami zrosło moje życie,
Jak wy, proste, jak wy, bez rozkoszy...

Dziś wy dla mnie wspomnień skarb bogaty,
Ale wspomnień, co łzawią obficie –
Hej! czy przyjdzie czas, co łzy te spłoszy?!...

XV

Miała rolę, sprzedali jej rolę –
Były czasy gradu i posuchy,
Kubę dawno zamknął grób już głuchy,
A skąd płacić, gdy pustki w stodole?

Pożegnała ze łzami swe pole,
W służbę poszły nieletnie dziewuchy,
I na plecach kawał starej pstruchy,
Tak na wiatr się puściła – na dolę.

Wędrowała od wioski do wioski:
Tu się najmie do żniwa, tam pierze,
Pokąd lata, pokąd siły świeże...

Ale starość spada funt po funcie:
Trza pójść w żebry, trza żyć z łaski boskiej...
I dziś zmarłą znaleźli na – gruncie.

Z chałupy. Sonety (1889)